浩大有肚 /hao da you du/ vast is your belly

W autobusie dwóch amerykanów. Flip i Flip. Dwie doskonałe kopie, w fotochromach, fryzurce, podróżnych kratowanych koszulach włożonych w spodnie, adidasach gapyearu. Nie noszą globtroterskich bród, brakuje im luzackiej lekkości chinbytu. Ale podróżują. Lekko skonsternowani patrzą po sobie i na bilety. Przestępują chwile z nogi na nogę memlając prośbę o zmianę miejsca. bo żeby razem. Więcej się nie odzywają i dobrze, bo Szkota, Celta, Walijczyka, Hindusa z Jamajki i Afrykanera to owszem. Ale Amerykanina nie zrozumiem.

Amy uczy angielskiego, pochodzi z niewielkiej wsi pod Lijiang, ma brata policjanta i pomaga mi kupić chiński coldrex. Skarży się na koniec wakacji, po błogich dwóch miesiącach nauczycielskiej swobody wraca jutro do pracy. Pytam się trochę o uniwersytet, o licealistów, o presje rodzenia dzieci i zakładania rodzin. Opowiada. Tłumaczy, że kłopoty z angielskim wynikają z wielowiekowej tradycji systemu testów pisemnych. Uczeń może przetrwać kilka lat nauki nie wypowiadając ani słowa. Ona radzi sobie całkiem nieźle, taki FC. Czasami miesza he z she, raczej nie wychodzi poza present simple i czasami pyta się o jakiś spelling. `why don’t you ask S.?, Im not so good at spelling` Odpowiada błyskawicznie `He’s first language is irish, not english`

Zadziwiająco rzadkie są kalki językowe. Skrycie marzę, żeby usłyszeć, ze coś jest horse horse tiger tiger, czyli takie sobie. Czasami tylko ktoś się zapyta czy jadłam, how are you. Najpiękniejsza jest taka całozdaniowość. Znakomita różnica w strukturze, składni, formułowaniu sensu sprawia, że angliści nie używają oddzielnych slow tylko całych wyrażeń. Wskazuje na dolinę, how beautiful, xiaozhuang odpowiada całkowicie bez intonacji :
itsafamousplaceinchinaeveryonetakeapictureherewhydontyoutakeone.

famous place in China

Xiaozhuang i YuanYuan zadają sporo pytań. Czy chce wziąć ślub, ile mieć dzieci. Jak to możliwe że podróżuje sama. Ile mam wzrostu. Czy w Polsce mówi się po angielsku, czy mamy swój własny język, czy Polska jest w Europie. Przed każdym następuje krotka narada, googletranslator, wątpliwość dyskusja i w końcu pytanie. Po każdej odpowiedzi zdumiona aprobata: `Aaaa…A…A..a`. Pytam się co robią. Oczywiście, nauczycielki angielskiego.

W lipcu, w związku z kategorycznym `raczej nie` dla szarej strefy obcokrajowców pracujących na business visa, Shenzhen deportowało 70 000 nauczycieli angielskiego, nativów bez dyplomu z pedagogiki. Przyczyną był zły wpływ rozwydrzonych na integralność społeczeństwa, gwałt w Pekinie rok temu oraz brak akceptacji dla niewykwalifikowanych ćwierćprofesjonalistów.



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.