wściekłe Polki
Haoge mówi, że w Chinach wszystko robi się dla innych. Żyje się w poczuciu społecznego porządku i wspólnoty. Prosta, buddyjska idea kolektywu emocji. Ze on pije bo inni piją i tylko my, ludzie zachodu posiedliśmy unikatową zdolność czerpania przyjemności z życia. Tak jakby banda egoistów wychowana w duchu brać, zjeść, zostać cesarzem. A przecież społeczeństwo, domaga się.
Siedzę w banku. Myślę, ze zgrozą o czasie, który nadejdzie, próbie transfuzji myśli i pieniędzy. Jest 16.30, liczę po raz piąty kafelki na ścianie, badam repetytywność mozaiki zdechłych much, badam maleńkie niedoskonałości w rozkładzie świetlówek. Wszystko mija, a my trwamy. Drzwi pilnuje spasłe ciałko żółte, zuniformizowane w postać strażnika. Wie, że już czas, sześćdziesiąt minut później dokona się zamkniecie i on pójdzie jeść i być bardziej. Ciszę nagle mąci jakieś zadanie, domaganie się, natarczywa obecność.
Z ulicy zjawiają się trzy one. Podbójniki świata, multiplikacja wojciechowskiej. Otoczone buforem high mountain i wolności za nic maja chiński czas. Zachłyszczone nastoletnim kapitalizmem mózgi krzyczą: ja, ja, należy, mnie, teraz. Trzy wściekłe próbują sforsować strażniczość. On zachodzi drogę, a ona 'shen me? why not, k. dlaczego?’ strażnik stoi jak piotrowa podwalina świata, niezłomny, trwały, niewysoki i nieruchomy. Wie, ze pokrzyczą i pójdą. W ewolucji po sierpniu `88, straciliśmy moc trwania w oczekiwaniu. Łykania dziewiętnastu nie, dla jednego tak. Palenia półgodzinnych papierosów w kucki na górskiej drodze, bez celu. Wszystko musi być zaraz, bez kolejki, automatycznie w banku i doskonale.
Autobus staje. Może to przerwa na papierosa, może obok sprzedają kluski w zupie. Może tylko chwila to będzie, krotka przerwa po której ruszymy dalej. Po kilkunastu minutach pytam się jak długo, on mówi, że 10 minut. Przyjeżdża drugi autobus, staje. Trzeci. W kowbojskich kapeluszach z napisem Ronaldino, wysocy, mieszanka naxi, yi i czego tam jeszcze, palą niepokój. Toczy się jakaś rozmowa, trwanie. Odchodzę, podwozi mnie traktor z kamieniami, gestem pokazuje na patrol policji na poboczu. Taka różnica czasu, u nas zwalniają, tutaj zatrzymują się i czekają aż przejdzie.
czekanie


Dodaj komentarz