epicentrum

Obeszłam kolejne staropanieńskie urodziny (sheng ri – urodzić, dzień). Łatwo jak nigdy. Nie płakałam nad straconym czasem, nad niemężem i niedziećmi i niekarierą. Będę jeszcze o tym myśleć, ale może potem. Może mama jakoś pomoże, może mi ktoś coś doradzi. Bo ja już bym chciała. Zawsze to życie jakieś na potem. A to przecież tu i teraz. Tu w Zhongguo, (środek, państwo) tu w trzydziestupięciustopniach upału i stuprocentowej wilgotnośći. Tu na budowie wieżowców i kolorowaniu kolorowanek. To jest Ono.

Zabrano mi siłą czas na zastanowienie, włożono w autobus i kazano być. Byłam. Do cna.

Dwa wyczerpujące deadliny, chwilowy zastój we wieżowcach pozwoliły nam na uszczknięcie  dnia radości z tygodniowej przetyrki. W piąteczek rano zdarzył się autobus i wyprawa na półwysep Dapeng. Jakieś 30 km od centrum świata i  szSEZu. Szef zwariował. Wziął wolne razem z nami, zabrał nas daleko od rhino i cada, kazał oddychać i sam oddychał. To jest tak, że czasami, odejście.

PICT9296

11

Wsiadły dwie one, Skośne, szczupłe, dziewczyńskie. Wsiadły do  autobusu tak pięknie, tak przypadkiem. Nonszalancko, jak gdyby nigdy nic, lekko musnęły moją rzeczywistość a przecież kazały. Tourist guides. Wtłoczyły w ramę chińskiej wycieczki. Spazmatycznych przeskoków z łódki na wyspę, z wyspy na ryby, z ryb na łódkę, z łódki na obiad, z obiadu w buddę, z buddy na rower. Rowerem nie wytrzymałam i uciekłam. Poszłam w zapomnienie wody. Niepomna rekinów i pokrzykujących z brzegu autochtonów zaszyłam się w niebieskim. I tak mi tam było. Zasolona ta woda nosi tak, że trzeba tylko oddychać. Unosić się i dryfować. Jakoś uwierzyłam, ze może te meduzy będą jakoś niżej i że te macki nie po mnie. Że skoro ślubna para robi zdjęcie pamiętaj całe twoje życie jacy byliśmy to przecież nie może być żeby jakieś nieszczęście w tej wodzie. Za niebieska ona.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

 

Jak molo w Orłowie. Suknia taka biała. Kasia miała różową, też fajnie.  Ona się nie fotografuje w Orłowie, bo nie musi. A Chińczycy muszą.

Na wycieczkach klasowych nie wolno wielu rzeczy a trzeba inne. Najważniejsze, żeby dużo zwiedzić, zmieścić się w grafiku, zrobić pamiątkowe zdjęcie i jeść chipsy w autobusie. Ja się już nie dziwię, że oni potrafią Europę w tydzień. Tamci zrobili kółko wokół góry, foto de grupa i zawistnie znaleźli mnie i zawistnie wyciągnęli z wody. Ona mówi, że nie wolno się kąpać przed 18, bo można się opalić.

***

Potem paliliśmy ogniaska na plaży. Śpiewali mi stolat i ułożyli serce ze sztucznych ogni. Zapaliło się i zgasło, a oni śpiewali dalej. Tort był różowy i nigdy o nim nie zapomnę.



4 odpowiedzi do “epicentrum”

  1. rozmaryn pisze:

    Piękna ta uwązność na istotę obok. Nasi gracze wprowadzili 2 chińskie spólki na gieldę -może naucza nas nowej jakości.

  2. Masta pisze:

    Ej, my się byli fotografowali w Orłowie (choć nie musieli). I fajnie było! 😛

  3. ewadagny pisze:

    ja też w Orlowie, ale tylko na spacerach i zawsze mi jakieś białe kiece w kadr w wchodziły :p

  4. Kaś pisze:

    E. Na wycieczkach klasowych tylko na torach nie wolno siedzieć.
    Tu stacja Ustroń-Polana, tu stacja Ustroń-Polana, zejdźcie z tych torów!
    A jak to by było po ch?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.