hànzì
Ona marszczy czoło zezłoszczona. Szybko wyrzuca z siebie kolejne, małe, zółte słowa słowa. Tradycja setek lat handlu i obietnica radosnej multiplikacji Mao w rekach nie pozwala jej machnąć dłonią na moje zachcianki. Jeszcze próbuje. Mówi coraz szybciej i szybciej, traci cierpliwość. Patrzę się dość bezmyślnie próbując przebić się przez gęstwę dźwięków. Ona sięga po ostatnią deskę ratunku. Ostateczność wyjaśniająca. Pisze słowa na kartce.
Język pięćdziesięciu tysięcy znaków i zaledwie kilkudziesięciu sylab, setek homonimów, który co piąty człowiek na świecie opanował w stopniu komunikacyjnym, a mama mówi, że niedługo wszyscy będziemy musieli. Piktogramy, ideogramy, znaki złożone, piktofonogramy, pomyłki, zapożyczenia fonetyczne. One wszystkie razem. Jeszcze tylko dwa tysiące osiemset i będę czytać gazety.
Słowa składają się w znaczenia, znaki w słowa. Dwa znaki to jedno słowo, albo dwa. Jeden znak znaczy kilka rzeczy, a wiele znaków brzmi tak samo. Najbardziej lubię homonimy.
– pasierbica 继女 jìnǚ
– adoptowana córka 寄女 jìnǚ
– prostytutka 妓女 jìnǚ


Dodaj komentarz