dżuma

Zaczęła się nagle, bez wcześniejszej zapowiedzi. Nie było ostrzegawczych szczurów na ulicach, delikatnego skurczu, nie było nawet ekstrawagancji żywieniowych.

Dwa długie dni później zastanawiając się wspólnie z Aną kto targnął się na nasze istnienia doszłyśmy do smutnego wniosku że jednak to my same. Wspomagając się kojącym TsiaoTing zwalczyłyśmy dzielnie porcję korzeni lotosu, ostrych podobno nawet wg lokalnych standardów. Duma zachodu może i pokonała wschód przy restauracyjnym stole. Wschód jednak ma swoje sposoby na zemstę. Dżuma doświadczała mnie przez długie 36 godzin, kiedy to w samotności zwijałam się pod kołdrą, chlipałam wędrując do łazienki i marzłam przy 22 stopniach.

Zemsta doświadczałaby pewnie jeszcze gdyby nie to, że wschód się zlitował.

Wchodząc do chińskiej apteki można się spodziewać wielu rzeczy. Na pewno schludnej Chineczki w rękawiczkach. Małej lodóweczki z pepsi (moim zdaniem zupełnie słusznie, bo czymże jest Pepsi jak nie lekarstwem na cały ból i nędzę gospodarczą świata). Licznych półek z herbatami niewiadomego pochodzenia, przecierami ze ściętych przy pełni księżyca łodyżek wszelkiej zieleniny, suszonych jagód ze świętej góry, sproszkowanych fragmentów kości Mao oraz cegieł z wielkiego muru. Jakże ledwo trzymając się na nogach miałabym wśród tej obfitości smaków wyjaśnić Chineczce przyczynę swojego cierpienia?

Fala tkliwości wśród chińskich koleżanek i kolegów spowodowana moją nieobecnością w pracy zaowocowała dziwna przesyłką.

Kim jesteś szary proszku?

h3

 

Jestem, który jestem i głębokością chińskiej medycyny ludowej uratuję Ci weekend, przywrócę siły witalne i pozwolę cieszyć się pełnią życia. A od chińskiej kuchni zrób sobie tydzień przerwy.

h2

 



Jedna odpowiedź do “dżuma”

  1. Gosia pisze:

    Pomaga? Będę wdzięczna za jakieś specyfiki, najlepiej odpowiedniki ketonalu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.