Chinlandia

Nigdy nie będzie takiego lata.

CIMG1286

 

Zakazane miasto góruje monumentalnie nad pustą przestrzenią. Wpatruję się aż do bólu oczu, żeby to jakoś wtłuc pod powieki. Zapamiętać, zatchnąć się ostatnim oddechem tego wszystkiego. Nie mogę zapamiętać, nie potrafię tego przedłużyć, ekstrapolować na jutro, bo jutro już nie tu. I to już nie takie i ta wieczność i przemijalność i jesień. I kilometry, które sprawią, że to będzie już przeszłością i może obudzę się w mojej pościeli i nie będę wierzyć, że to wszystko było moje. Patrzę na strzeżoną przestrzeń placu Tiananmen. Na cudny tłum samochodów pędzących wkoło Chin. Na obrazy, które nagle

przestają być moje.

I już nikt mi pluć pod nogi nie będzie. A ja się nad kruszyną chleba nie wzruszę bo chleb będzie wszędzie. I kefir.

Szłam Donguamen, wzdłuż murów. Jakaś para spała zawinięta w śpiwory nad stawem, potem te nocne stragany gdzie świerszcze, larwy i węże z grilla. Wracam do domu. Moje pozbawione znaczenia trwanie w podróży. Gdyby to był świadomy wybór, głęboki niepokój przestrzeni, pragnienie przebycia. Gdyby to był chichot Wojciechowskiej i tupot bosych stóp Cejrowskiego, gdybym była Dzikowską i Halikiem na raz i chciała i musiała i walczyła ze stabilnym. Gdybym była tym trzecim z kolei pokoleniem rewolucji 68 i powtarzała, że nie chcę burżuazji, korporacji i kredytu. Gdyby właśnie ten niepokój mieć w sobie.

CIMG1275

 

 

Tak naprawdę lubię markowe ciuchy i tarasy na dachach wieżowców z kieliszkiem szampana w ręku. Nic mnie nie obchodzą te Chiny, Tybety i Nepale bo świat jest taki sam wszędzie i jak Sarah Fawkes marzę o masochistycznym związku z miliarderem w dżinsach. Albo nawet etacie w pomorskim. A to wszystko tak, jakoś. Szara rzeczywistość samolotów, rosyjskich chińczyków, dziesiątki planów miast, plecaki, walizki, jakieś zdjęcia, wspomnienia wspomnień.

Człowiek jak ten mebel.

 

 



Jedna odpowiedź do “Chinlandia”

  1. Kasia pisze:

    Chciałabym żeby Pani pisała książki.
    Chciałabym żeby Pani dała się namówić na kawę i spacer!
    Całusy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.