Hipsterzy backpakingu
Narodził się we mnie liberalny gust emigracji, wyzuty z klasowych niesnasków, sympatii, wniebowstąpień, piedestałów i pogard. Kumulujemy się w homogenicznej mieszance bytów zachodnich, przy piwku, w elitarnym gettcie białego brzemienia. W dzielnicach, gdzie sklepy mają w nazwie international a szkoły experimental. Tłoczymy jakoś razem, w cieple rozmowy, pocieszeniu i wspólnej skardze. Brak zrozumienia wschodu, codzienna syzyfiada przeżycia i porozumienia budzi głód kontaktu. Bycia wysłuchanym, przytakniętym, bycia normalnie. Łakniemy nas dookoła. Sięgamy desperacko po akceptację stada hejterów i fascynatów Chin. Będziemy wspólnie mantrować o ciężarze chinbytu i wzruszać się zen i fen shui. Będziemy przyjaciółmi, mimo że nie poznamy swoich nazwisk, historii i ulubionych kolorów. Zjednoczymy się w los emigracji, mimo oczywistych różnic.

Dodaj komentarz