bio
rzeźbiarz, architekt, poetka, ale przede wszystkim człowiek. Kiedyś uwielbiałam przyczepy campingowe.
Mówią, że jest kryzys. jest, nie ma, będzie, nadchodzi druga fala, po niej będzie trzecia a na końcu umrzemy. Jakiemuś biedakowi medialne hieny zadały pytanie jak żyć. Odjęło mu mowę. Bo niby jak?
Ogólna histeria poszukujących sensu, jakości i treści życia dosięgła i mnie. Nie umiem sprecyzować dokładnie momentu kiedy to się stało. Mój brat twierdzi, że żyjemy w kraju szpikowanym dobrą nowiną. Lubimy porozmawiać sobie o nędzy trzeciego świata, o islamskiej manipulacji, pestycydach na zachodzie i zdrowych, polskich parchatych ziemniakach. Troszkę ponarzekamy ale do manifestacji ulicznych daleko. W zasadzie, żyć, nie umierać. Ewentualnie emigrować, jeśli tej polskiej radości nazbiera się za dużo.
Opuściłam więc gotyk, stoczniowe żurawie, lutowe wiatry, mazurki, powstania i postanowiłam jechać na Zachód.
A że na zachód się nie udało, pojechałam na Wschód. Blog dokumentuje jedenaście miesięcy mieszkania, pracy i podróży w Chinach
